• O blogu
  • rss

Kulturalny Chlebik

Kulturalny Chlebik

Moje kulturalne przemyślenia
  • home
  • Blog
  • Film
  • Filozofia
  • Gry
  • Historia
  • Książki
  • Kulinaria
  • Life
  • Muzyka
  • Religia
  • Sport
  • Taniec

Category: Sport


Popyt na żelazo

Filed Under: Sport
paź.16, 2011

Takim tytułem opatrzony został artykuł poświęcony triatlonowi w ostatnim numerze “Biegania”.  Bo taka prawda – triatlonista to człowiek z żelaza.

Skąd zainteresowanie? Dorobiłem się brzydkiej kontuzji kręgosłupa w związku z czym kontynuowanie treningów biegowych było delikatnie mówiąc – niezalecane. Teoretycznie na rwę kulszową (lub potocznie - wypdanięty dysk) bieganie nie powinno mieć wpływu (w sensie nie pogorszy stanu zdrowia), ale z całą pewnością nie polepszy, a trenowanie z ciągłym bólem nie jest dobrym pomysłem. I w ten sposób znalazłem się na pływalni. W międzyczasie żona zamówiła stacjonarny rower treningowy. I w tym momencie doznałem małego olśnienia – przecież istnieje dyscyplina sportu, która łączy to wszystko. Wyżej wspomniany artykuł dołożył swoje – zostałem wannbe triathlete.

Zaczniemy  jednak od początku – skąd wzięła się taka dyscyplina? Tradycje multisportowych dyscyplin zdążyły zadomowić się całkiem nieźle nawet w programie Igrzysk Olimpijskich – choćby w postaci pięcioboju nowoczesnego czy siedmioboju lekkoatletycznego.  Idea połączenia pływania, jazdy na rowerze oraz biegu zaczęła wykluwać się na przełomie lat 60tych i  70tych.  Nie ma sensu przepisywania akapitów tekstu – zainteresowanych odsyłam do bardzo ciekawego źródła, gdzie można sobie o historii poczytać. Tym, co sprawiło, że triatlon zadomowił się w świadomości ludzi (wtedy głównie Amerykanów) była Julie Moss - skromna studentka, która postanowiła zmierzyć się z dystansem Ironman - 3,8km pływania (to długość 76 basenów olimpijskich!!!), 180 km wyścigu rowerowego (tyle ma średnio 1 etap Tour de Pologne), no i na koniec bieg maratoński. Szło jej dobrze, aż przed metą organizm powiedział, że dziękuje za współpracę. Relację z tego ostatniego etapu wyemitowano w wiadomościach w porze największej oglądalności – USA zostały rzucone na kolana. Zresztą niech obraz przemówi sam za siebie:

Rozwój triatlonu potoczył się po tym pełną parą – powstawały kolejne kluby, związki i federacje.  W roku 2000 triatlon po raz pierwszy rozegrano na Igrzyskach Olimpijskich w Sydney.  Dystans olimpijski to 1,5km pływania (38 basenów olimpijskich), 40km rowerem i 10km biegu. Poniżej rozpiska wszystkich dystansów (podkradziona z Wikipedii):

  • Super Sprinterski: 0,6 km pływania / 15 km jazdy rowerem / 3 km biegu
  • Sprinterski: 0,75 km pływania / 20 km jazdy rowerem / 5 km biegu
  • Olimpijski: 1,5 km pływania / 40 km jazdy rowerem / 10 km biegu
  • International Triathlon Union (ITU) – długi dystans: 4 km pływania / 130 km jazdy rowerem / 30 km biegu
  • Half-Ironman: 1,9 km pływania / 90 km jazdy rowerem / 21 km biegu
  • Ironman: 3,8 km pływania / 180 km jazdy rowerem / 42 km biegu
  • Iron: dystanse zbliżone do Ironman
  • Ultraman Triathlon: 10 km pływania / 421 km jazdy rowerem / 84 km biegu

Zainteresowanie triatlonem w sumie nie dziwi – jest świetną okazją dla ludzi trapionych kontuzjami (vide autor), albo takich, którzy w sporcie osiągnęli w swojej dziedzinie ‘ścianę’ i nie za bardzo potrafią poprawić swoje dotychczasowe wyniki – różnorodność  dyscyplin pozwala na urozmaicone treningi oraz daje nowe wyzwania. I choć rozgrywanych jest wiele imprez na krótszych dystansach, to celem, do którego każdy triatlonista dąży są koronne dystanse tej dyscypliny sportu - Ironman oraz Half-Ironman (zwany potocznie połówką). Tutaj już nie ma żartów – przebiec lub przejść maraton tak naprawdę potrafi każdy zdrowy i w miarę wysportowany człowiek (przy chęci tylko ukończenia wyścigu).   Jednakże Ironman to już naprawdę coś – chyba każdy z czytelników jest w stanie sobie wyobrazić wielkość tych etapów – dystans prawie 230km to odległość z centrum Łodzi do zachodnich granic Poznania (albo i ciutkę dalej). Przygotowanie do takich dystansów wymaga naprawdę bardzo konkretnych treningów oraz przygotowania całego organizmu (odpowiednia dieta, regeneracja). Zasadniczo podstawową lekturą dla wszystkich zainteresowanych dyscypliną jest książka Joe Friela - ‘Triatlon. Bilia treningu’.  Można tam znaleźć wszystkie możliwe informacje na temat przygotowania do startu – od pierwszych kroków po metę dystansu Ironman.

W Polsce triatlon rozwija się ostatnio dość konkretnie – na pewno miejscem gdzie należy zajrzeć na samym początku to forum – http://xtri.pl - gdzie można porozmawiać o wszystkim dotyczącym tej dyscypliny, a także poznać naprawdę fajnych ludzi. Głównymi zaś imprezami w naszym kraju jest Susz Triatlon (dystanse szybkie oraz połówka) oraz Borówno (połówka i Ironman).

Na koniec jeden z najfajniejszych filmików poświęcony Ironowi – polecam oglądać kiedy się totalnie nic nie chce – mobilizacja pełna:

Share on Facebook
read more

Bieg rzeźnika i przejście Kotliny, czyli dlaczego zacząłem biegać

Filed Under: Life, Sport
kwi.23, 2011

Dzisiaj pokontynuujemy tematykę biegowo-sportową. Od dawien dawna jestem miłośnikiem chodzenia po górach. Póki co nie jest to wspinaczka skałkowa, ani podążanie szlakiem ogródków piwnych na Krupówkach. Takie zwykłe turystyczne chodzenie.

Jednakże w zeszłym roku po powrocie z wakacji rozpocząłem swoją przygodę z bieganiem. Głównie celem poprawy ogólnej kondycji i odstresowania. Szło mi całkiem przyzwoicie, aż moje wybiegi przerwała zima, która przyszła chyba na początku listopada. W SoftShella jeszcze się nie zaopatrzyłem w związku z czym zaprzestałem aktywności. Z tydzień temu wróciłem do biegania jednakże z już trochę innym nastawieniem. Odkryłem bowiem fantastyczną rzecz, jaką są biegi górskie . Jest to zwykły bieg na czas (choć często i tego kryterium nie ma), który odbywa się w górach. Zatem poza samą długością biegu w grę wchodzi wysokość przewyższeń oraz zmienna pogoda. Na podanej powyżej stronie można znaleźć masę informacji na ten temat – ja jednakże na samym początku zapoznałem się z 2 imprezami w wersji ‘ultra’ czyli takimi, w których chodzi tylko i wyłącznie o ukończenie biegu. Te dwie imprezy to Przejście Kotliny Jeleniogórskiej oraz Bieg Rzeźnika.

Pierwszy z biegów zgodnie z nazwą odbywa się w Kotlinie Jeleniogórskiej. Czyli są to okolice Jeleniej Góry, choć sam bieg rozpoczyna się i kończy w Szklarskiej Porębie. Całość to coś koło 150km po górach, a potem po płaskim dość terenie Kotliny. Rekordziści przechodzą (przebiegają?) trasę w 28h!!! Jednakże to już są hardkorowcy, którzy po drodze prawie nie śpią. Impreza ta odbywa się zazwyczaj w 3cim tygodniu września, a zapisy niestety są ograniczone do 300 osób (wymóg dyrekcji Karkonoskiego Parku Narodowego). Biegacze startują w piątek wieczorem ze Szklarskiej Poręby, aby przez Szrenicę, Śnieżkę, Przełęcz Okraj i potem w dół naokoło Kotliny przebyć całą trasę. W tym roku odbędzie się już 7 edycja tej imprezy, która zyskała sobie już miano kultowej. Całość trasy oraz mapę można podejrzeć sobie na stronie wiki. (nie umieszczam zdjęć bo są olbrzymie).

Drugim biegiem, który posiada bardzo znamienną nazwę jest Bieg Rzeźnika. Tak, tak – nazwa mówi wiele. Impreza odbywa się w czerwcu w Bieszczadach i obejmuje pokonanie 75km trasy i zmieszczenie się w limicie 19h. Startuje się w Komańczy o 3 nad ranem, a kończy w Ustrzykach Górnych o 22.  Suma przewyższeń to ponad 3km i w sumie mamy tyle samo zbiegów. Organizatorzy w odróżnieniu od Przejścia Kotliny zakładają, iż bieg jest trudny i w związku z tym mogą startować tylko drużyny 2-osobowe (od wielkiego dzwonu można wystąpić w 3 osoby). Jednakże drużyna to jedno – jej członkowie nie mogą oddalić się od siebie. Ma to służyć zapewnieniu bezpieczeństwa na trasie w razie gdyby komuś stała się krzywda. Już samo takie stwierdzenie budzi respekt, jednakże dalej działa na ambicję ;) Wszystkie informacje można sobie znaleźć na oficjalnej stronie biegu.

Świadomość, że istnieją ludzie, którzy są w stanie pokonać takie trasy motywuje. Na tyle, że za każdym wybiegiem staram się polepszyć swój wynik. Jednakże w związku z tym, iż przyszła Wielkanoc to pogrzeszę w diecie i ciutkę odpocznę, czego wszystkim Czytelnikom życzę.

Share on Facebook
read more

Just sports

Filed Under: Life, Sport
kwi.17, 2011

Rozpocząłem właśnie sezon biegowy.  Na razie spokojnie i grzecznie przypominam sobie o istnieniu pewnych mięśni i stawów (w sumie to bardziej one przypominają mi o sobie).

Na forach dyskusyjnych dotyczących biegania często można znaleźć ciekawe wątki dotyczące motywacji do biegania. Są też takie, które zawierają setlisty do słuchania podczas biegów. To świetnie. Ja natomiast wrzucę fajną rzecz, która pochodzi z hollywodzkiej komedii romantycznej “Czego pragną kobiety” z Melem Gibsonem w roli głównej. Jako pracownik agencji reklamowej Mel tworzy reklamę dla Nike. Akurat w przypadku tego filmu reklama jest skierowana do kobiet. Ale tak naprawdę przekaz jest uniwersalny. Niestety udostępnianie filmiku na stronach zostało wyłączone, a poszukiwania go poza YouTube nie za bardzo mi wyszły. Zatem oto link:  http://www.youtube.com/watch?v=QyO6ayCb5rE

I tekst:

You don’t stand in front
of a mirror before a run…

and wonder what the road
will think of your outfit.

You don’t have to listen to its
jokes and pretend they’re funny.

It would not be easier to run
if you dressed sexier.

The road doesn’t notice
if you’re not wearing lipstick.

It does not care
how old you are.

You do not feel
uncomfortable…

because you make more money
than the road.

And you can call on the road
whenever you feel like it,

whether it’s been a day…

or a couple of hours
since your last date.

The only thing
the road cares about…

is that you pay it a visit
once in a while.

Nike.
No games.
Just sports.

Share on Facebook
read more
  • Kategorie

    • Blog
    • Film
    • Filozofia
    • Gry
    • Historia
    • Książki
    • Kulinaria
    • Life
    • Muzyka
    • Religia
    • Sport
    • Taniec
  • Kalendarzyk

    Luty 2012
    P W Ś C P S N
    « paź    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    272829  
Powered by WordPress. Theme: Motion by 85ideas.
[ Back to top ]