• O blogu
  • rss

Kulturalny Chlebik

Kulturalny Chlebik

Moje kulturalne przemyślenia
  • home
  • Blog
  • Film
  • Filozofia
  • Gry
  • Historia
  • Książki
  • Kulinaria
  • Life
  • Muzyka
  • Religia
  • Sport
  • Taniec

Category: Książki


Opowieści bez końca

Filed Under: Książki
maj.08, 2011

Dawno na blogu nie wspominałem o książkach. Tymczasem trochę ich w ostatnim czasie przeczytałem. Wypada zatem nadrobić zaległości – moi drodzy przedstawiam całkiem młodą pozycję polskiego twórcy Roberta Wegnera - “Opowieści z Meekhańskiego pogranicza”.

Rzecz wydana w dwóch tomach, będącymi zbiorem mniej lub bardziej powiązanych ze sobą opowiadań. Dwa tomy, które noszą dodatkowe podtytuły – “Północ-Południe” oraz jakżeby inaczej “Wschód-Zachód”.  Można je połknąć za jednym zamachem, można też często otworzyć na dowolnym opowiadaniu i przeczytać jako oddzielną całość. I właśnie to jest jednym z wyróżników tej książki. Autor wyszedł od publikacji swoich prac w miesięczniku “Science-Fiction” (wtedy tak się ów miesięcznik nazywał, potem zmienił nazwę na “Science-Fiction, Fantasy i Horror”). Bardzo często próby osadzenia akcji opowiadań w wyimaginowanym świecie kończą się nieszczęśliwym zabiegiem powtarzania podstawowych informacji o nim, za każdym nowym opowiadaniem. Cykl wydawniczy i chęć przyciągnięcia nowego czytelnika sprawiają, iż taka operacja jest konieczna. Tymczasem Robert Wegner wyszedł z konfrontacji z periodyzacją wydawania obronną ręka. Kolejne przygody łączy wykreowany przez Niego świat, ale też kilka niesamowicie wyrazistych postaci, które natychmiast po wejściu na scenę dominują nad otoczeniem. Nie potrzeba nam wyjaśnienia co to jest Imperium Meekhańskie, czy jesteśmy w górach, czy nad morzem. Stworzeni przez autora pełnokrwiści bohaterowie równie dobrze mogliby stać na pokładzie transatlantyku, albo też płynąć wzdłuż Rio Grande. Świat pozostaje momentami bardzo daleko…

… jednakże czasami wali po głowie i pcha się przed oczy czytelnika.  Imperium jak to imperium – jest zazwyczaj wielkie i zróżnicowane. W ten sposób z gór na północy przemieszczamy się na zielone  stepy wschodu, przy okazji  balując na pustynnych terenach południa i kończąc wycieczkę na zachodzie patrząc w oblicze bezkresnego morza. Każde z tych miejsc wydaje się autorowi znane, jakby co drugi dzień wędrował po pustyni na zmianę ze wspinaczką po lodowych ścianach. Barwne opisy przyrody jak i społeczeństw zamieszkujących tereny Imperium doskonale współgrają z historiami głównych bohaterów – będących członkami konkretnych plemion czy ludów, ale mimo to pozostających na uboczu całej wspólnoty. I niezależnie czy będzie to Kailean, którą wychowali wędrowni handlarze (nawiązania do Cyganów są aż nadto wyraźne), czy Yatech, ochroniarz bogatego kupca, który pochodzi z tajemniczego ludu Issaram. W swoich bólach i lękach są bliscy każdemu czytelnikowi, dzięki swemu pochodzeniu i umiejętnościom, stają się bohaterami, dzielnie stającymi wobec przeciwności losu. Parafrazując autora – “Tygiel różnorodności, do którego ktoś wciąż dodaje nowe”.

Sam autor osiągnął wiele w fantastycznym półświatku naszego kraju. Dostał nagrodę Zajdla za jedno z opowiadań zamieszczonych w zbiorku, pomniejszych nagród nie wspominając. Obecnie pracuje nad pełnoprawną powieścią dziejącą się w Imperium Meekhańskim, którą z całą pewnością kupię w ciemno. Co ważne – ciekawi mogą odwiedzić stronę wydawnictwa Powergraph, gdzie można zapoznać się z kilkoma opowiadaniami zamieszczonymi w formacie PDF.  Gorąco zachęcam.

Share on Facebook
read more

Miecz prawdy i prawa magii

Filed Under: Filozofia, Książki
lis.11, 2010

Kiedy jeszcze byłem młody, piękny i głupi (teraz to ostatnie mi przeszło) dostała się w moje ręce seria książek o Mieczu Prawdy, napisana przez Terrego Goodkinda. Całości nie przeczytałem (gdyż jeszcze wówczas nie istniała) – dzisiaj cykl jest zakończony, 11 tomów po 500 stron każdy robi spore wrażenie. Pierwszy z nich stoi na półce, niedługo zacznę kupować kolejne. Dlaczego piszę o kolejnym ‘dziesiątym tomie, piątego cyklu trzeciej serii sagi’? Otóż nie wnikając zupełnie w fabułę, bohaterów czy wykreowany świat (choć wszystko jest bardzo przyjemne i ładne, polecam cały cykl) to na pewno warto zapoznać się z tzw. ‘prawami magii’, które przewijają się przez kolejne tomy, a są po prostu zbiorem całkiem fajnych zasad życiowych, które wyrażają poglądy filozoficzne autora. Tak z okazji wolnego dnia polecam ich lekturę.

  • Ludzie są głupi: niemal we wszystko uwierzą, bo chcą, żeby to była prawda, lub dlatego, że się obawiają, iż może to być prawda.
  • Najlepsze intencje mogą spowodować największe szkody.
  • Uczucia rządzą rozumem.
  • W przebaczeniu tkwi magia, która uzdrawia. W przebaczeniu, które dajesz, a zwłaszcza w tym, które uzyskujesz.
  • Zważaj na to, co ludzie czynią, a nie tylko na ich słowa, bo czyny zdradzą kłamstwo.
  • Możesz się podporządkować wyłącznie władzy rozumu.
  • Życie to przyszłość, nie przeszłość.
  • Zasłuż na zwycięstwo.
  • W rzeczywistości nie może być antynomii.
  • Rozmyślne odwracanie się od prawdy jest zdradą wobec siebie.

Share on Facebook
read more

Czy fantastyka to naprawdę dalej fantastyka?

Filed Under: Historia, Książki
paź.02, 2010

Podczas niedawnej wizyty w domu rodzinnym zgadaliśmy się z moją rodzoną mamuśką na temat książek. Korzystając z zasłużonej emerytury moja rodzicielka rozpoczęła swoje opus magnum polegające na nadrobieniu zaległości czytelniczych z kilkunastu ostatnich lat. I jakoś tak padło sakramentalne – “A co wy czytacie?”.

Rzecz jasna fantastykę! Moja mama w skrócie wzruszyła ramionami i stwierdziła, że ją nigdy te klimaty nie kręciły. W sumie też rozumiem – mnie też kolejne klony wróżek, elfów ze złym czarnoksiężnikiem na końcu książki nie bawią. Nudzą bym powiedział. Jednakże tutaj odparłem, iż fantastyka fantastyce nierówna – weźmy choćby na warsztat bardzo lubiany przeze mnie cykl Gwiazda Wenus, Gwiazda Lucyfer. Jego autorem jest Witold Jabłoński – pisarz oraz tłumacz literatury rosyjskiej. Rzecz opowiada dzieje postaci historycznej – Witelona z Borku – średniowiecznego mędrca, naukowca i polityka. Tajemniczość postaci (nawet brak konkretnej daty śmierci) sprawiła, iż Witelon okazał się wdzięcznym bohaterem całego cyklu powieści.

Cały cykl to zasadniczo jeden wielki przegląd historii XIII wieku – poznajemy książąt, kler, rycerstwo oraz historię codziennego zycia na Śląsku i nie tylko. Obserwujemy zmagania polityczne Władysława Łokietka, który z pomocą naszego maga walczył o koronę króla Polski. Taki opis jednakże nie czyni z książki literatury fantastycznej. Czy czyni ją jednakże zabawa z magią głównego bohatera? Diabelskie ingerencje w jego życie? Pojawienie się na scenie osławionego czakramu wawelskiego? Nie wiem. Wiem jednakże, że cały cykł wydała Supernowa, czyli wydawnictwo mające w swoim dorobku wydawniczym pierwszą edycję “Wiedźmina” oraz szereg innych znanych polskich fantastów. “Fantastyka to, czy szatański apokryf?”

Share on Facebook
read more

Bajka o jaskółce i starym kruku

Filed Under: Filozofia, Książki
maj.08, 2010

A więc oko za oko, ząb za ząb? Krew za krew? A za tę krew, następna krew? Morze krwi? Chcesz świat we krwi utopić? Naiwna, skrzywdzona dziewczyno? Tak chcesz walczyć ze złem, wiedźminko?

Tak. Właśnie tak! Bo ja wiem, czego Zło się lęka. Nie etyki twojej, Vysogoto, nie kazań, nie moralnych traktatów o poczciwym życiu. Zło bólu się lęka, kalectwa, cierpienia, śmierci wreszcie! Zranione Zło wyje z bólu jak pies! Tarza się na podłodze i kwiczy, patrząc, jak krew chlusta z żył i arterii, widząc sterczące z kikutów kości, widząc kiszki wypełzające z brzucha, czując, jak wraz z zimnem nadchodzi śmierć. Wtedy i tylko wtedy Złu włosy dęba stają na łbie i wrzeszczy wtedy Zło: “Litości! Żałuję za grzechy! Dobre już będę i poczciwe, przysięgam! Tylko ratujcie, zatamujcie krew, nie dajcie podle szczeznąć!” [..] Odpłać Złu! Spraw, by wyło z bólu, by od tego wycia pękły mu gałki oczne. I wtedy, popatrzywszy na podłogę, możesz śmiało i pewnie powiedzieć: to, co tutaj leży, już nie skrzywdzi nikogo, nikomu nie zagrozi. Bo jak może komuś zagrozić, nie mając oczu? Nie mając obu rąk? Jak może skrzywdzić, gdy jego flaki włóczą się po piachu, a jucha w ten piach wsiąka?

Andrzej Sapkowski, “Wieża Jaskółki”

Share on Facebook
read more

Kto chętny do grania roli boga?

Filed Under: Historia, Książki, Religia
kwi.14, 2010

Religia to sprawa dość poważna. Pomijając już kwestie, czy ktoś jest wierzący, bądź nie. Odrzucając zbędny mistycyzm i machając brzytewką pana Ockhama najczęściej wychodzi na to, iż religia jest wytworem kultury, wynikającym z szeregu cech przynależnych ludzkiemu gatunkowi. Jednakże dziś będzie o czymś innym.

Odejście z kościoła (niezależnie od prowieniencji) jest dość radykalnym posunięciem – zwłaszcza jeśli nie jest cichutkim “wierzący, ale nieprkatykujący”, ale oficjalnym spotkaniem z hierarchią kościelną by dokonać aktu apostazji. Jednakże jeszcze bardziej szokującym wydarzeniem jest opuszczenie kościoła przez jednego z kapłanów – duchownych, którzy zostali rzekomo powołani do wskazywania wiernym drogi. Najbardziej znanym w Polsce apostatą jest pewnie Roman Kotliński, obecnie naczelny tygodnika “Fakty i mity”, którego książki “Byłem księdzem” zajmowały pierwsze miejsca na listach bestsellerów. Ja z kolei opowiem o trochę innym przypadku – o tyle ciekawym, iż dzięki niemu powstało dzieło (moim rzecz jasna subiektywnym zdaniem) wybitne. Panie i Panowie oto Jack Miles.

Cisza zapadła bo i nazwisko szerokim echem w mediach się nie obija. Jack Miles jest byłym duchownym, konktretniej jezuitą, który wystąpił z tego zgromadzenia zakonnego. Jezuici jak to przystało na zakon powołany do walki z herezją, stara się posiadać w swoich szeregach ludzi wykształconych, zatem w przypadku naszego bohatera nie było inaczej. Jest on bowiem specjalistą – lingwistą – ze szczególnym uwzględnieniem  starożytnych języków bliskowschodnich. Dzięki temu czytanie  biblii w języku oryginalnym (lub późniejszych jej przekładów na grekę, czy łacinę ) nie stanowi dla niego problemu. Swoje przemyślenia na temat starego testamentu wyłożył w napisanej przez siebie książce “Bóg. Biografia”, za którą otrzymał nagrodę Pulitzera w roku 1996.

Czy można patrzeć na boga nie jak na “Boga”, ale jak na bohatera największego bestsellera wszechczasów? Czy da się przeprowadzić literacką analizę jego poczynań? Czy takie podejście jest w ogóle możliwe? Okazuje się, że można. Miles omawia po kolei wszystkie księgi starego testamentu w kolejności akceptowanej przez Żydów. Okazuje się bowiem, iż kanon pism starego testamentu jest różny dla katolików i Żydów. Podejście tych drugich jest uznawane przez autora książki za słuszne – księgi są umieszczone niekoniecznie w ciągu chronologicznym, za to o wiele ciekawiej pokazują ewolucję boga, albo też dominację kolejnych jego wcieleń. Tak! Kolejnych wcieleń. Posiłkując się wiedzą historyczną oraz znajomością starożytnych kultur, Jack Miles wskazuje na różne twarze istoty, którą zwykliśmy nazywać “Bogiem”.

Odnajdujemy w niej zarówno Tiamat, Baala czy Zoroastera. Słyszymy echa walk między nimi, próby samopoznania boga, jego reakcje na zachowania jego wyznawców, ale też na czyny, które popełnił sam. Prawie 500 stron lektury pozostawia u czytelnika wrażenie, że tak naprawdę to boga powinno się zamknąć w zakładzie dla obłąkanych. Może i przewidując taki rozwój wypadków, sam zainteresowany umilkł na dobre kilkanaście ksiąg przed końcem starego testamentu. Jestem również przekonany, iż każdy odkryje jak naprawdę wygląda sprawa z księgą, którą kilkaset milionów ludzi na świecie uznaje za świętą. Bowiem w obliczu wywodu Jacka Milesa możemy co najwyżej otworzyć z wrażenia usta i powiedzieć WOOOW. Perły przed wieprze, naprawdę. Szkoda tylko, że tych pereł trzeba szukać w antykwariatach, naprawdę szkoda.

Share on Facebook
read more

Arystoteles odnowiony czyli o morfie Jacka Dukaja

Filed Under: Książki
mar.09, 2010

Zamierzam wystawić małą sztukę. Malutką, tyci-tyci, w końcu na dwóch raptem aktorów rozpisaną. Proszę wyłączyć komórki, usiąść wygodnie, Panie i Panowie, kurtyna!


Pamiętacie Arystotelesa? Taki filozof, uczeń Platona, można też na nim wieszać psy za to, iż wymyślił liceum :) Pozostawił po sobie kilkadziesiąt dzieł, które przez kilkanaście stuleci oddziaływały na umysły zachodniej kultury. Pomimo niebagatelnego znaczenia dla filozofii oraz kultury europejskiej, w pewnym momencie został odstawiony na półkę, aby tam dostojnie zarastać kurzem. Jego prace przyrodnicze w wieku XIX i późniejszych można było poczytać tylko przez sentyment. Zaś metafizyka, czy etyka przegrywała z kretesem z kolejnymi nihilistycznymi wynalazkami ludzkości, że o postmodernizmie nie wspomnę. To pierwszy aktor w mojej sztuce.

Drugi aktor jest na pewno mniej w świecie znany, co wcale nie oznacza, iż nie należy mu się szacunek. Jacek Dukaj, bowiem tak się nasz drugi bohater nazywa, filozofię studiował i to w akademickich murach. Ukończył z wynikiem nieznanym, czego zresztą nikt mu nie wypomina, gdyż ważne czym zajął się później. A zajął się droga publiczności pisaniem. Szło mu to całkiem sprawnie, aż w końcu natknął się na Arystotelesa. I dopiero wtedy się zaczęło. Jednakże o tej historii opowiem kiedy indziej. Kurtyna!

Zastanawialiście się kiedykolwiek nad tym, jak działają relacje międzyludzkie? Nie popadając w trywializację oraz wypisywanie na murach “Kocham Cię Gośka!” wypada się zgodzić, iż każdego z nas można opisać poprzez posiadaną (najczęściej niestety nie) charyzmę. Ów jednostkowy atrybut wiódł ludzi na barykady, kazał im dokonywać rzeczy zarówno heroicznych jak i podłych, albowiem z charyzmą się nie dyskutuje. Charyzmę się wyczuwa, podobnie jak kwiaty wyczuwają światło, aby skierować tam swe liście. Jest to przyrodzone rodzajowi ludzkiemu zachowanie.

Skąd zaś bierze się charyzma? Jak ją postrzegamy? Tutaj wracamy do Arystotelesa. To on w swych dziełach odrzucił idee, które za nieosobowy byt uznawał Platon. To nie idee ucieleśniają się w swiecie, ale materia naszego kosmosu jest kształtowana przez formę – każdy z nas jest poddanym jednej z nich – są i niewolni doulosi, ale też i arystokracja. Dukaj podjął dyskusję z filozofem, wykorzystał jego myśl i stworzył oryginalne uniwersum, gdzie filozofia zdaje się być wyryta w rzeczywistości.

“Stojąc między bogiem, a psem, w którą stronę skierujesz swą twarz?”. U Dukaja można skierować ją tylko w dół, albo złamać tego, kto bogiem się mieni. Świat stworzony przez autora poznajemy z perspektywy kogoś, kto póki co może najwyżej zginać kark przed wszystkimi wokół. Hieronim Berbelek, był swego czasu potężnym strategosem, doskonałym dowódcą wojskowym, na którego skinienie ludzie oddawali życie. Dlaczego? Jego forma była silniejsza niż wszystkich jego podwładnych. I nie rzecz w prostych żołnierzach – posłuszeństwo zaprzysięgali mu najwyższi rangą dowódcy oraz najpotężniejsi aresowie. Napotkał jednakże przeciwnika większego od siebie. Albowiem oczywistością jest to, iż żaden człowiek nie jest w stanie zwyciężyć boga. Kratistosi, najpotężniejsze istoty na świecie, bogowie obleczeni w ludzką powłokę, są o swą potęgę zazdrośni, na pewno nie uznają zwykłego człowieka za równego sobie. Hieronim Berbelek zostaje pokonany.

W nakreślonej przez Dukaja wizji Europy i całego świata, osobista moc i potęga, siła morfy płynie w powietrzu przed każdym człowiekiem. W ten sposób rzeźbi się w rzeczywistości stosunki społeczne – aristokracja czerpie  swą siłę z formy własnych rodów, wyuczonych gestów oraz oczywistości zachowań. Aresi oraz Nimrodzi są zarówno panami, jak i niewolnikami. Potężni siłą swej morfy muszą toczyć z nią boje o panowanie – aresa może zaślepić chęć mordu i walki, bitewnego zgiełku oraz lejącej się krwi. Nimrodzi to myśliwi, ludzie o duszach drapieżników, którzy w dzikości przyrody znajdują prawdziwe ukojenie. I w końcu twórcy kerosu, rzeźbiący materię i rzeczywistość z różną siłą uzależnioną od swej mocy – to demiurgosi i teknitesi – sprzedający swą sztukę każdemu kto jest skłonny za nią zapłacić. Zaś nad tą całą mieszaniną przeróżnych morf, unoszą się rozpostarte nieraz na wiele krajów formy kratistosów, zmieniających ich mieszkańców na swój obraz i podobieństwo.

Hieronim Berbelek, pokonany strategos, będący odbiciem swojej dawnej chwały staje się z dnia na dzień kimś nowym. Dzieje się tak za sprawą esthle Szulimy Amitace, której forma wyciąga Hieronima z przytulnej apatii i bezruchu, aby wykorzystać to, co głęboko ukrył przed światem. Diament, z którego zostanie wykuty oręż do walki z kratistosami, zarówno tego jak i innych światów. Rozpoczyna się podróż, która z Europy wiedzie do centrum Afryki, aby zakończyć się w najmniej spodziewanym miejscu – wśród gwiazd, do których wszyscy próbujemy dążyć. Zapewniam, że z Hieronimem Berbelekiem podróż ta jest naprawdę niesamowita.

Share on Facebook
read more
  • Kategorie

    • Blog
    • Film
    • Filozofia
    • Gry
    • Historia
    • Książki
    • Kulinaria
    • Life
    • Muzyka
    • Religia
    • Sport
    • Taniec
  • Kalendarzyk

    Luty 2012
    P W Ś C P S N
    « paź    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    272829  
Powered by WordPress. Theme: Motion by 85ideas.
[ Back to top ]