• O blogu
  • rss

Kulturalny Chlebik

Kulturalny Chlebik

Moje kulturalne przemyślenia
  • home
  • Blog
  • Film
  • Filozofia
  • Gry
  • Historia
  • Książki
  • Life
  • Muzyka
  • Religia
  • Taniec

Category: Historia


Kto chętny do grania roli boga?

Filed Under: Historia, Książki, Religia
kwi.14, 2010

Religia to sprawa dość poważna. Pomijając już kwestie, czy ktoś jest wierzący, bądź nie. Odrzucając zbędny mistycyzm i machając brzytewką pana Ockhama najczęściej wychodzi na to, iż religia jest wytworem kultury, wynikającym z szeregu cech przynależnych ludzkiemu gatunkowi. Jednakże dziś będzie o czymś innym.

Odejście z kościoła (niezależnie od prowieniencji) jest dość radykalnym posunięciem – zwłaszcza jeśli nie jest cichutkim “wierzący, ale nieprkatykujący”, ale oficjalnym spotkaniem z hierarchią kościelną by dokonać aktu apostazji. Jednakże jeszcze bardziej szokującym wydarzeniem jest opuszczenie kościoła przez jednego z kapłanów – duchownych, którzy zostali rzekomo powołani do wskazywania wiernym drogi. Najbardziej znanym w Polsce apostatą jest pewnie Roman Kotliński, obecnie naczelny tygodnika “Fakty i mity”, którego książki “Byłem księdzem” zajmowały pierwsze miejsca na listach bestsellerów. Ja z kolei opowiem o trochę innym przypadku – o tyle ciekawym, iż dzięki niemu powstało dzieło (moim rzecz jasna subiektywnym zdaniem) wybitne. Panie i Panowie oto Jack Miles.

Cisza zapadła bo i nazwisko szerokim echem w mediach się nie obija. Jack Miles jest byłym duchownym, konktretniej jezuitą, który wystąpił z tego zgromadzenia zakonnego. Jezuici jak to przystało na zakon powołany do walki z herezją, stara się posiadać w swoich szeregach ludzi wykształconych, zatem w przypadku naszego bohatera nie było inaczej. Jest on bowiem specjalistą – lingwistą – ze szczególnym uwzględnieniem  starożytnych języków bliskowschodnich. Dzięki temu czytanie  biblii w języku oryginalnym (lub późniejszych jej przekładów na grekę, czy łacinę ) nie stanowi dla niego problemu. Swoje przemyślenia na temat starego testamentu wyłożył w napisanej przez siebie książce “Bóg. Biografia”, za którą otrzymał nagrodę Pulitzera w roku 1996.

Czy można patrzeć na boga nie jak na “Boga”, ale jak na bohatera największego bestsellera wszechczasów? Czy da się przeprowadzić literacką analizę jego poczynań? Czy takie podejście jest w ogóle możliwe? Okazuje się, że można. Miles omawia po kolei wszystkie księgi starego testamentu w kolejności akceptowanej przez Żydów. Okazuje się bowiem, iż kanon pism starego testamentu jest różny dla katolików i Żydów. Podejście tych drugich jest uznawane przez autora książki za słuszne – księgi są umieszczone niekoniecznie w ciągu chronologicznym, za to o wiele ciekawiej pokazują ewolucję boga, albo też dominację kolejnych jego wcieleń. Tak! Kolejnych wcieleń. Posiłkując się wiedzą historyczną oraz znajomością starożytnych kultur, Jack Miles wskazuje na różne twarze istoty, którą zwykliśmy nazywać “Bogiem”.

Odnajdujemy w niej zarówno Tiamat, Baala czy Zoroastera. Słyszymy echa walk między nimi, próby samopoznania boga, jego reakcje na zachowania jego wyznawców, ale też na czyny, które popełnił sam. Prawie 500 stron lektury pozostawia u czytelnika wrażenie, że tak naprawdę to boga powinno się zamknąć w zakładzie dla obłąkanych. Może i przewidując taki rozwój wypadków, sam zainteresowany umilkł na dobre kilkanaście ksiąg przed końcem starego testamentu. Jestem również przekonany, iż każdy odkryje jak naprawdę wygląda sprawa z księgą, którą kilkaset milionów ludzi na świecie uznaje za świętą. Bowiem w obliczu wywodu Jacka Milesa możemy co najwyżej otworzyć z wrażenia usta i powiedzieć WOOOW. Perły przed wieprze, naprawdę. Szkoda tylko, że tych pereł trzeba szukać w antykwariatach, naprawdę szkoda.

Share on Facebook
read more

Drugi Katyń

Filed Under: Historia
kwi.10, 2010

Nie jestem zwolennikiem PiSu, prezydenta Kaczyńskiego i szeregu innych ludzi. Nie płakałem po papieżu, nie paliłem onetowych świeczek na GG.  Jednakże dzisiejsze wydarzenie nie ma odpowiednika w historii, a już na pewno w historii Polski. Dlatego kreślę tych kilka słów, bo wydarzenie jest historyczne i jako takie zasługuje na wspomnienie.

Share on Facebook
read more

Ocenzurujmy Casablankę

Filed Under: Film, Historia
kwi.09, 2010

W świetle takiego filmu jak Avatar, oglądanie czarno-białych filmów może wydawać się albo dziwactwem, bądź też przesadnym snobizmem. Cóż poradzić, że jeden z nich jest tak bardzo popularny, a co więcej bardzo mi się podoba.

O Casablance słyszeli chyba wszyscy (pomijając dresów i innych neandertalczyków). Historia niespełnionej miłości Ricka i Ilsy w wojennej rzeczywistości marokańskiego miasta – podbiła serca widzów na całym świecie, oraz zapewniła sobie miano kultowej. Jednakże to o nie tym dziele dzisiejszy wpis. Otóż przy okazji lektury materiałów dotyczących filmu, natrafiłem na bardzo ciekawy dokument. Jest nim Kodeks Haysa, który “obowiązywał” w latach 1930-1968. Umieszczenie słowa obowiązywał w nawiasach sugeruje pewną umowność owego dokumentu – były to bowiem wytyczne cenzorskie, które miały/powinny przestrzegać wytwórnie filmowe. Konkretnie chodziło o niepokazywanie w filmach zwycięstw odnoszonych przez złe postaci, unikanie moralnej pochwały dla zła i tego typu zapisy. To rzecz jasna automatycznie wykluczało pokazywanie nagości, używania narkotyków, czy naśmiewania się z czyjejkolwiek religii. Obowiązywanie kodeksu trwało całkiem długo, a jego ostateczne porzucenie zbiegło się w czasie z rewolucją obyczajową. Spadkobiercą kodeksu jest system ocen filmów, który wprowadziła MPAA (Motion Pircure Association of America) by wskazywać filmy o wysokiej zawartości przemocy czy nagości – z pewnymi zmianami obowiązuje on do dziś.

Share on Facebook
read more

Wybór Zofii, a sprawa Polska

Filed Under: Film, Historia
mar.16, 2010

Amerykanie jako naród na wojnach (przynajmniej tych zwanych światowymi) wycierpieli nie aż tak dużo. Pomijając Pearl Harbor – gdzie po prostu wystrzelano/zbombardowano ich jak kaczki, to na pewno nie doświadczyli obozów zagłady i pernamentnego państwa policyjnego.

Mimo tego faktu prawdą jest, że o bohaterstwie żołnierzy spod znaku 50 gwiazdek powstały dziesiątki filmów, książek i cholera wie czego jeszcze. Z definicji ocierają się one o banał, albo łzawe historie (przynajmniej te, które miałem okazję oglądać), ale ostatnio obejrzałem film, który pokazał wojnę (konkretnie drugą światową) od zupełnie innej strony i w totalnie innej scenerii, niż wszystkie inne. Wybór Zofii to jeden z najważniejszych filmów w karierze Meryl Streep – dostała Oskara za najlepszą rolę pierwszoplanową. Obraz o którym piszę powstał w roku 1982 – zatem wiele lat po wojnie – na podstawie powieści Williama Styrona, reżyserią zaś zajął się Alan J. Pakula.

Film opowiada historię Zofii Zawistowskiej – Polki, córki krakowskiego profesora, która straciła swoją rodzinę w Oświęcimiu. Poznajemy ją dzięki młodemu pisarzowi Stingo, który wprowadził się do domu zamieszkiwanego przez Zofię. Jednego z wieczorów zaraz po przeprowadzce nocny hałas wyciąga Stingo na schody, gdzie jego oczom ukazuje się scena brutalnego “quasi-rozstania” między Zofią, a jej partnerem – Nathanem (w tej roli Kelvin Kline), którzy zamieszkują piętro wyżej. I taki opis możnaby umieścić w TeleTygodniu i pewnie niewiele osób film by obejrzało. Jednakże istotnym z punktu widzenia dalszej fabuły nie jest tak naprawdę (jak możnaby się spodziewać) relacja miłosna pomiędzy głównymi bohaterami, ale historia opowiedziana przez Zofię w intymnej ciemności hotelowego pokoju, dokoąd uciekła razem ze Stingo po kolejnej awanturze urządzonej przez zazdrosnego Nathana.

Od historii opowiedzianej przez główną bohaterkę bierze się tytuł filmu – dano jej bowiem namiastkę boskiej mocy – miała wybierać kto umrze, a kto zostanie ocalony. Scena mająca miejsce przy selekcji przywiezionych do obozu ludzi jest dzięki swej ascetyczności niesamowicie sugestywna. Trudno mi opisać jednoznacznie przedstawioną w filmie fabułę. Film trzeba zobaczyć nie tylko dla doskonale oddanej książki, ale by zobaczyć, że Amerykanie również potrafią tworzyć filmy o wojnie, które pozostawiają po seansie nastrój refleksji i kontemplacji, a nie powiewającą na tle zachodzącego słońca biało-czerwono-niebieską flagę. Naprawdę trzeba.

Share on Facebook
read more
  • Kategorie

    • Blog
    • Film
    • Filozofia
    • Gry
    • Historia
    • Książki
    • Life
    • Muzyka
    • Religia
    • Taniec
  • Blogroll

    • Esensja
    • Fahrenheit
    • Gig-News
    • Racjonalista
  • Kalendarzyk

    Wrzesień 2010
    P W Ś C P S N
    « maj    
     12345
    6789101112
    13141516171819
    20212223242526
    27282930  
Powered by WordPress. Theme: Motion by 85ideas.
[ Back to top ]